czwartek, 31 grudnia 2009

Po prostu leń




Na tapczanie lezy leń .. znacie to prawda?


Po czyszczeniu kuchni, łazienki, itd byłam juz padnięta więc robiąc ostatni obiad roku uznałam ze oszczędzając nowo wymyte blaty zrobię sobie flaczki sojowe. Podam z grissini i problem z głowy.


Wyjełam kartonik z szafki no i przeczytałam sposób przyrządzenia. Nigdy w zyciu flaków przedtem nie jadłam a to danie kupiłam aby mieć na szybki, prosty i zdrowy obiad. Opcja a la zamówiona pizza albo jakieś mrozone danie to nie mój styl. Niestety mój styl kłóci się tez z przepisami, stąd do flaczków trafiły pomidorki koktailowe i pieczarki a pewna osóbka itak nie czuła nie znanej sobie róznicy od flaków.
Ale danko było pyszne, nie wiem czy fajniejsze było podziwianie czystego blatu czy pałaszowanie kawałków sojowych, niedługo zauwazycie ze mam lekkiego bzika na punkcie soii...
Mimo ze lubię gotować to muszę wznowić zapas flaczków w spizarni bo pewno przydadzą się gdy będę siedzieć nad ksiązkami.

1 komentarz:

viridianka pisze...

ja też nie przepadam za gotowymi daniami jednak znajdzie się parę które mi smakują :)
pierwsze słyszę o sojowych flaczkach, czego to ludzie nie wymyślą ;)))