sobota, 26 grudnia 2009

Zupa na wszystko



Muszę przyznać ze dziśiajszy dzień nie był miły stąd brak chęci na skomplikowane gotowanie i ta prosta a jednak pyszna i sycąca zupa. Smakiem pasuje może lepiej jako zupa a la jesienna ale kto tu mówił ze w zimę obowiązuje barszcz.





Na 1 porcje


1 opakowanie naturalnego tofu
1 mała marchew
1/2 małego selera
4 pomidorki koktailowe
czosnek
plaster fenkułu
2-3pieczarki
ziemniak
suszony tymianek
olej z rozmarynem

Do rozgzanego piekarnika włozyć wszystko oprócz jednej pieczarki i tofu. Jezeli chcesz przyspieszyc proces pokroj wszystko w plastry. Najlepiej grzac wszystko w formie skroplone olejem i posypane pieprzem.

Po 30 min wyjąć i zmiksować z 3/4 tofu na masę, zalać wodą i dodać tymianek, gotować 15 min. W międzyczasie pokroić resztę tofu w kostkę i podsmażyć wraz z posiekanymi pieczarkami. Nalaną zupę dekorować podsmazonym tofu i pieczarkami.

Podawać z kiszoną kapustą

3 komentarze:

Molly pisze...

hej söta du!
allt bra med dig? fick du något kul i julklapp? jag fick inte så mkt, lite pengar till tandläkaren, en prenumeration på tidningen hälsa och så lite te och kaffe, men det var även min födelsedagspresent.

när kommer du till sverige?! :) jag tänkte att du skulle få en sak då :)


vill du bo i sverige? känns det mer som hemma? kul om du flyttar tillbaka, kanske vi kan ses då och då!? :)

din soppa/gryta såg god ut :)

du undrade om jag ska sluta blogga och det ska jag inte, men det känns ibland som att min blogg stör och det är ju trist om den irriterar mer än inspirerar eller vad man ska säga :/

ha nu en fortsatt bra kväll! tänker på dig! kramar

Molly pisze...

tack, det är dock inte förrän i början av nästa år som jag fyller :p

tack för dina ord om bloggen. klart att jag minns vår utmaning! hur skulle jag kunna glömma den ;)

det jag tänker på är lite det som mikaela skrev om härom dagen, att en del hänger upp sig på hur andra äter och det känns så jobbigt, för man kan ju faktiskt ta om eller så äter man annat som man inte dokumenterar eller skriver om. det stjäl liksom energi med alla dess kommentarer.

som sagt, jag tänker mkt på dig och hoppas att det blir ett bra år 2010 för dig :) hur ska du fira nyår? jag blir nog hemma skulle jag tro.

kramar i massor

Anonimowy pisze...

Wyglada i brzmi ciekawie!
zupy nie musza byc-jesiennne czy zimowe-to wszystko jest wzgledne. To ludzie sobie wymyslili takie segregowanie.. ale wobec tego i ludzie moga je zmienic!
Brawo gratuluje pomyslowosci!
Wazne jest, aby jesc to na co ma sie ochote i co ma wartosci odzywcze. Zreszta co jest letnie czy zimowe? a zima w Australii, czy Afryce jakie ma potrawy? czlowiek z reguly sam czuje co najbardziej pasuje w danym dniu... trudno jesc goracy bigos w upalny dzien... ale za to mozna miec ochote na chlodnik polski czy hiszpanski.
Natomiast modny ostatnio jest trend stosowania owocow i warzyw dostepnych sezonowo-z przyczyn zarowno ekonomicznych-sa okresowo drozsze lub tansze, ale rowniez z mysla o przyszlosci i klimacie-(szkoda transportowac-po co zanieczyszczac atmosfere spalinami, aby przewiezc ananasy w zimie skoro mozna z powodzeniem korzystac z "regionalnych" jablek... W tym tez nalezy jednak zachowac rozsadek-troche egzotycznych przyjemnosci "sie nalezy" i jest zdrowo i ciekawie-ale nie musza one byc codzinnoscia)
Coz zeszlo sie na ochrone srodowiska... i myslenie o przyszlych pokoleniach.Ale tak jak dbamy o zawartosci wlasnego talerza, mozemy dbac o posilki dla kolejnych pokolen.