czwartek, 21 stycznia 2010

Chlebek..:)



Więc mimo że po prezentacji wcinałam kanapki to sam fakt mówienia przed swoim rokiem który spał i piłował paznokcie mnie zdenerwował. Poza tym profesor prowadząca zajęcia jest strasznie ostra jednak moja prezentacja się spodobała i teraz tak te bóle mięśniowe które czułam z nerwów stopniowo puszczają.
Wraz z kolegą z roku uznaliśmy że muszę zacząć chodzić na siłownię i biegać bo obronić to się sama nie obronię a i mięśni się trochę przyda! Po powrocie do domu poszłam spać ale obudził mnie dzwięk wiertarki...

Wpadłam na to że egzaminów nie koniec.. i posiliłam się chlebkiem... chlebkiem musli amarantusowym! Jest naprawdę smaczny i tak se myślę że jak zacznę ćwiczyć będzie super po treningu!

Chlebek jest w 100% ekologiczny, składa się z amarantusa, płatków owsianych, sezamu, masy sezamowej, suszonego jabłka, miodu i melasy. Jest bogaty w lekkostrawne białko, żelazo no i nie zawiera wiele cukru! Ja naprawdę nie lubię tych całych niby batoników musli, przesłodzonych syropami i cukrem. Chleb jest tak słodki jak powinien nic dodać nic ująć. … No może dodać trening przed ...

3 komentarze:

cukrowa wróżka pisze...

bieganie, o nie... ja już mam dość biegania na autobusy i resztę. :]

olga spaceage pisze...

ja chodze od prawie 4 lat regularnie na silownie (3-4 razyw tygodniu) i to wicga - teraz od 3 tygodni siedze bezczynnie (urlop, teraz przeziebienie) i juz nie moge sie doczekac cwiczen - z tym ze one specjalnie kondycji nie poprawiaja - tu potrzebny jest trening cardio (rower bardziej) a bardziej rzezbia ;)

vegeswiat pisze...

wrozko: ale ja bede wiesz tez bicepsy budowac!

olgo: to podziwiam! i juz wiem do kogo walic po rady