sobota, 9 stycznia 2010

Frittata z tofu!!! Tak nareszcie się udało



Generalnie jakoś przebojowa i niewyspana się dziś czuję. Niewyspana bo moja kochana sąsiadka bardziej niż mnie kocha oglądać jakieś telenovele na full volume... w nocy też, a jej piesek kocha szczekać (czytaj: ujadać) w nocy też. Punkt pierwszy jest jednak bardziej pozytywny że tak śmiem twierdzić. Po dojadaniu zapasów na lunch na obiad wygmerałam kostkę tofu, kolejny dylemat mieszkania samej co tu zrobić z całą kostką???... frittatę!! Która jeszcze nigdy nie wyszła, ale mówię DZIŚ!!!

Udało się, a więc polecam jest pyszna, delikatna, sycąca, zdrowa, wegetariańska, same walory z tego tofu co nie.

Na 1 frittatę
1 kostka tofu
½ szklanki mleka sojowego
½ cukini
masło
curry, dla koloru

Cukinię umyć i posiekać w bardzo cieńkie paseczki, masło roztopić na patelni, dodać cukinię i duśić ją na małym ogniu. Tofu rozdrobnić widelcem, dodać mleko sojowe i zmiksować na jednolitą masę bez grudek. Dodać curry. Wylać tofu na cukinię i smażyć na MINImalny ogniu ok 25 min. Frittata powwina wtedy lekko odstawać od patelni, jak taki cukiniowy placuszek.

Podawać z sałatą i pieczywem.
Mniam.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

smak..hmm musze sprobowac sama. szkodz, ze nie da sie opisac.. ale wierze, ze pyszne.. a i nazwa ciekawa

viridianka pisze...

moja sąsiadka uwielbia gadać na full volume przez telefon na głośnomówiącym...
apetycznie danie, mniam!
ja jadłam dzisiaj pyszną szpinakową lazanię :D zieeeelono mi :))

vegeswiat pisze...

haha moze je poznamy ?? uzupelnialy by sięb, moze najlepiej gdzies na odludziu;)
oh, lasange szpinakową uwielbiam, mniam:)