niedziela, 3 stycznia 2010

I nadszedł ten dzień


I nadszedł ostatni dzień laby świątecznej, ostatni dzień leniuchowania i zaglądania na blogi, no dobra napisałam 2 esseje, 5 wypracowań, 2 raporty i zrobiłam 2 prezentacje, no i uczę się logiki non stop. Ale w domu to zawsze milej! A od jutra czeka wydział, który naprawdę kocham, uwielbiam też ludzi, i wykłady ale poprostu dobrze mi w domu.


No dobra nie zawsze, nie jak ciocia wtyka mi zdjęcie kuzynki romiarów 50x60cm i mówi że ona to taka śliczna, bo wszystkie dzieci są urocze a te rodzinne jeszcze bardziej, ale ten afisz to trochę przesada.. No a kazanie że jak nauka na wydziale mi nie starcza to lepiej studia rzucić jak nie pojmuję i tylko się uczyć muszę, ta mowa przegieła.


Inspiracji dziś tez brak.. ale jednak jakiś obiadek się skuchcił. I nawet smaczny był, bo olej arachidowy nadaje taki fajny smak


Na 1 porcję

150 g dyni (obranej)
1/4 fenkułu
cała masa oliwek
1 kostka tofu
otarty imbir, świezy
olej arachidowy

1 porcja makaronu ryzowego grubego
Tofu odsączyć. Na oleju podsmazyc imbir i dynię, dodać fenkuł i zalać wodą, dodać tofu. Gotować 15 min. Podawać z makaronem i oliwkami.

8 komentarzy:

viridianka pisze...

oj mi też było dobrze w domu, no ale czas wracać do rzeczywistości...

szukałam dzisiaj dyni w sklepie ale niestety nie znalazłam ;) chyba już w Łodzi nie mają... :P mam tylko 3 na mieszkaniu takie małe ozdobne, ale żal mi je jeść :P

aga-aa pisze...

grunt to lubić swoją uczelnie i studia... ja nie lubiłam...a kiedy egzamin?

a obiad musiałaś mieć pyszny!

A pisze...

Jak ja byłam mała to zawsze szłam normalnie spać, a mama mnie budziła przed dwónastą, żebym też mogła przywitać nowy rok.
To długa historia, dlaczego będę teraz bez ubezpieczenia...Ale nie tylko ja. Razem ze mną 15 000 innych osób. Nasz rząd stwierdził, że nie można być na chorobowym "2 nieskończonosć", więc teraz po jakims czasie zostaje się "utförsäkrad". To znaczy w praktyce, że najbliższe 87 dni muszę chodzić na program "för återgång i arbete" w posrednictwie pracy. Oni będą mi płacić tak zwany "aktivitetsstöd". A co potem będzie jeszcze nikt nie wie...Najprawdopodobniej większosć tych osób po tych trzech miesiącach wróci na chorobowe, bo jak ktos jest chory to jest chory. Niestety.
W tym roku na koncercie z Wiednia i zaczęli spiewać zamiast grać i zaczęli sobie popijać szampana!
Zwykle chodzę do Panduro na Kungsgatan, a ten w Skärholmen jest większy?
Sciskam mocno!

vegeswiat pisze...

viri: kupujac te dynie to staralam sie ja telepatycznie przeslac, ale chyba musze jeszcze nad tym popracowac! a tych ozdobnych to nie ruszaj one sa takie ladne

aga-aa: a ty co studiowalas?
wiesz w obiadku byl super makaronik ;)

aga-aa pisze...

biologie medyczną :P na psychologie do Poznania się nie dostałam, test z biologii oblałam :P

viridianka pisze...

czułam wibracje w powietrzu, ale niestety jak piszesz musisz bardziej popracować, a nuż się uda :D

vegeswiat pisze...

aga-aa: a no to trochę podobne zainteresowania mamy ;)

viri: chyba się do hogwartu na takie lekcje zapisze xD

aga-aa pisze...

no trochę ;)