sobota, 2 stycznia 2010

Protestuję!!


Dziś byłam zaproszona na obiad do cioci na 14, jednak nie wybrałam się po kazaniu o tym ze ona robi indyczkę i ze wegetarianie są głupi i ze tacy głupcy umierają wcześniej. Kiedyś obrazałam osoby jedzące mięso ale teraz z tego wyrosłam, chciałabym jednak tez być akceptowana poprzez innych, a jak nie to nie.
Mimo wszystko, nawer zasugerowałam swe wegedanie na stół ale nie zostało zaakceptowane. No bo będą warzywa to po co moje? Zwykle właśnie tu podejmuję dietetyczną dyskusję o tych zarzutach wobec wegetarianin ze jemy tylko warzywa. Ale skapitulowałam, uznałam ze nie idę i obojętne mi ile babcia mi będzie mówić ze zachowuję się w sposób nie do zaakceptowania i ze takim zachowaniem obrazam ciocię.
Przypomniało mi się gdy ciocia obudziła mnie z drzemki, mówiąc ze rodzina zmieniła plany więc będzie na 16, była wtedy 15 30, i wkurzyłam się trochę ze oni mogą tak 1, 30h po czasie dzwonić ze będą jeszcze pózniej a mnie nie wolno wziąść swego zarcia.
A mój obiadek był lepszy, polecam ten supersosik który im dłuzej się gotuje tym więcej ma smaku
1 porcja
150 g brukselki
2 pieczarki
1/5 czerwonej cebuli
czosnek
100 g sojowego salami
Makaron lub ziemniaki do podania
Na oleju zeszklić cebulę i czosnek, dodać pieczarki, brukselkę i zalać śmietanką i mlekiem. Gotować 2o min, sojowe salami pokroić w paski, grzać jeszcze 5min.
Podawać z ziemniakami lub makaronem.
PS. tutaj znajdziecie śmietankę sojową którą trochę trudno w Polsce znalezć

4 komentarze:

Weganie pisze...

Tę śmietanę mogłabym pić z kartonika :D Uwielbiam mieszać ją z musztardą i kłaść na kanapki.
A.

vegeswiat pisze...

A: Ja najbardiej lubię w mrożonej kawie :)

A pisze...

Fajnie, że masz Polskiego bloga!
Jeszcze kartka nie doszła, ale na pewno nie długo dojdzie. Pewnie w tym tygodniu będę ją już miała.
Napiszę do ciebie maila jak tylko będę w domu trochę więcej. Teraz, kiedy mam jeszcze ferie, dużo czasu spędzam u mamy, a tam nie mam outlook express na komputerze.

Maddy pisze...

strasznie dziwną masz rodzinę. Współczuję. U mnie wręcz nalegają, abym sama sobie coś zrobiła np. jak odwiedzam babcię.Przyznają, że nie wiedzą co mi dać, nie potrafią nic zrobić etc. Ale u mnie jest to o tyle pokomplikowane, że jestem weganką , wiec żadnymi jajkami czy kluskami się nie poratują. e