sobota, 9 stycznia 2010

Say goodmornig sunshine!!



Radzę nie patrzeć na porę publikacji posta, zdążyłam już bowiem wstać zjeść śniadanko i pomóc w logice koleżance a teraz rzucam się na bloga. Rano wypróbowałam musli z amarantusem i malinami, jestem trochę maniaczką musli i jest to moje ulubione śniadanko, zdrowe i chrupiące musli z garstką ziaren, yofu/mlekiem sojowym, owocami i jajkiem, jednak staram się mimo wszystko jeść 3 różne śniadania w tygodniu, no bo trzeba dba o różnorodność dla swego własnego zdrowia. Boję się jednak że przy posiadaniu tego musli nie uda mi się zmieniać śniadań, dopóki się nie skończy.

A więc dziś otworzyłam musli z amarantusem i malinami, oprócz tego jest w nim siemię lniane, sezam, pestki słonecznika, suszone jabłko i rodzynki. Przedtem nigdy nie próbowałam takiej kombinacji mimo że musli często mieszałam sama w sklepach z taką możliwością więc wszystkie składniki tam były. No i powinnienam żałować! Musli jest fajne i smakowo przypomina wakacje w ogrodzie, zbieranie malin i łuskanie słonecznika, na razie próbowałam go tylko z yofu i mlekiem sojowym. Ale myślę że świetnie się nadaje jako kruszonka na ciasto lub do ciasteczek musli, robi się je tak jak ciasteczka dla A tyle że bez czekolady.

Polecam dosypanie do musli ziaren sezamu i słonecznika aby było bardziej wartościowe i chrupiące, poza tym te ziarna zapewniają zdrowe tłuszcze.

Wielkim plusem musli jest to że nie żystuje naturalne słodkości i wszystkie składniki są pochodzenia ekologicznego.

1 komentarz:

Molly pisze...

hej du lilla solstråle!
vad gott detta låter :)
jag hoppas att du får en bra dag. det låter som att den kan bli bra :) själv ska jag gå ut en sväng för det är ganska varmt ute och efter det ska jag kanske scrapa lite med mitt scrapbookskit :)

du får ha det så bra och tack än en gång för din gullig kommentarer! du är guld värd! kramar <3