niedziela, 17 stycznia 2010

Wook





Zaczynam się robić kulinarnie leniwa, a może to te 200 stron ksero podstaw neuropsychologi tak na mnie działa..? Znów poprzerzucałam w lodówce, znalazłam pasztet sojowy, który pokrojony w plastry nadał się do wooka, do tego papaya, ryż oczywiście czarny, kabaczek trochę kiełek i już jest danie.
Ryż czarny właśnie ma taki delikatny smak który świetnie łączy się z słodkimi owocami, nadaje się też do deserów.

5 komentarzy:

cukrowa wróżka pisze...

stawiam na to, że to wina tej neuropsychologii. :]

cukrowa wróżka pisze...

200 stron.. chociaż nic mnie jeszcze tak w życiu nie zmulało, jak "Syzyfowe prace". To jedyna rzecz, przy czytaniu której po prostu zasnęłam.:]
Już wolę mszaki, paprotniki, starożytną Grecję, cokolwiek...
Ja w sumie czasem mam tak, że budzę się na 2 minuty przed budzikiem. Chociaż to głównie wtedy, kiedy idę do szkoły - budzik na 6.08, 6.05 ja już nie śpię. :]

viridianka pisze...

ja się przedzieram wciąż przez biofizykę z domieszką anatomii i biologii, przyprawionymi językami...

;*

aga-aa pisze...

a ja ostatnio od Grażynki dostałam książkę z przepisami do woka(u?)
a jak logistyka? co?

aga-aa pisze...

haloooo jak logistyka?