piątek, 29 stycznia 2010

został jeden


Na uczelni nikogo prucz znajomych nie obchodzi odejście bliskiej osoby, dziś rano miałam egzamin, z totalną pustką w głowie zdałam. Wieczorem muszę jechać po wpis, a od mniej więcej teraz mam na głowie nie jednego a dwa psy...
Ale nie ma co narzekać

Na lunch zafundowałam sobie zupę, stała sobie gotowa w domu i po 15 minutach podgrzewania miałam coś ciepłego.

Na 1 porcje
4 brukselki
1 marchew
5 cm pora
1 szklanka soku pomidorowego
½ szklanki czerwonej soczewicy
bazylia
olej smakowy
zioła prowansalskie

Na oleju podsmażyć pokrojonego pora i bazylię. Zdjąć z gazu, marchew i brukselkę pokroić w mniejsze kawałki, zalać wodą i gotować ok 30 min. Dodać sok i soczewicę oraz pora z bazylią. Wsypać zioła, gotować 20min.

Podawać z pieczywem lub ugotować w zupie makaron

3 komentarze:

aga-aa pisze...

tulę mocno i podkradam łyżkę zupy :*

Kuba pisze...

Mniam! Smakowita zupka!
Serdecznie Cię pozdrawiam. Dwa psy to co prawda dwa razy większy kłopot, ale i dwa razy więcej wiernych i rozmerdanych ogonów, więc głowa do góry! :-)

vegeswiat pisze...

aga-aa: hihi podziele sie podziele. no i jakos sie trzymam

kuba: no jak tylko na weekend to tylko podwojna radocha tyle ze psy czuja ze ja jestem nie w sosie i tak se smecimy jak jakies mopsy..