czwartek, 27 maja 2010

Komu w droge..








Jutro wyruszam sobie na weekend poza zasięgiem internetu i komórek. I w związku z tym gotuję na drogę. Większośc rzeczy kończona będzie raczej na miejscu ale pierogi zajmują jednak trochę czasu to też zrobione zostały już dziś jako odreagowanie po pierwszym egzaminie w tej sesji.
Znam wiele kobiet, które przeklinają robotę pierogów, nawet kłamią że same je lepiły, podając kupne, aby tylko uniknąć wrażliwego tematu. Pracowałam w sklepie gdzie właśnie typowe wyroby garmażeryjne się sprzedawało, i słyszałam nie jedną rozmowę w stylu „ Ulepię dziś z truskawkami, i może z serem”, a po tym ów dama prosiła o właśnie takie pierogi.
Ja i moja babcia jednak zawsze lepiłyśmy je z wielką chęcią. A dziś wnuczka pracowała solo.

2 szklanki mąki
2 jajka
1 szklanka ciepłej wody
łyżka oleju
jagody
cukier waniliowy
Mąkę zagnieść z jajkami i olejem, stopniowo dolewać wody. Zagnieść po czym rozwałkować cieniutko, i szklanką wykroić koła. Napełnić jagodami po czym sklejać i rzucac na gotującą się lekko osoloną wodę. Gotować aż wypłyną na powierzchnię

3 komentarze:

asieja pisze...

uwielbiam lepic pierogi..
to może takie na dzisiejsze jak na czasy, gdy wszystko można kupic gotowe. ale nic nie zastąpi smaku tych domowych.

Laktoowo pisze...

Oj bardzo dawno nie jadlam pierogów z owocami. Zazwyczaj pojawialy sie w wersji na slono, zrobione albo zamówione. (Chociaz mam zdecydowanie pecha do jedzenia pierogów w knajpach, kilkakrotnie mimo wczesniejszych upewnien okazywaly się nie-vege) Rzadko mam ochotę na kluchy i mąki :) ale czasem przychodzi i kiedy pojawil sie apetyt na pierogi minionej zimy, poraz pierwszy wzielam sie za ich lepienie. Wykorzystalam wtedy przepis na najprostsze ciasto, bez jajek i mleka. Pyszne!

vegeswiat pisze...

asiejkko: ja tez! to daje odetchnac i sie wyrzyc ;)

lakto: hmm kiepsko jest z takimi knajpami. ja tez rzadko jadam kluchy ale akurat teraz mnie naszlo i musze przyznac ze te domowe sa pycha