Mimo że zupy gotuje od tak dawna nie nauczyłam się że nie musi się ona gotować aż do podania do stołu bo pózniej niezle paży... więc jedząc zupę w sobotę dolewałam i dolewałam przecieru pomidorowego, zupę niby jadłam a ta mi się w oczach mnożyła... więc miska... o dziwo i tyle sobie nałożyłam trafiła jako zapas na lepsze dni do lodówki. Dziś wyjełam tofu, ananasa, skubnełam trochę bazyli i miałam obiad!
Polecam z tradycyjnym dobrym tofu a dla odważnych z marynowanym!
na oleju podsmażyć ananasa i tofu, zalać, podawać z bazylią



0 komentarze:
Prześlij komentarz