piątek, 13 kwietnia 2012

Powroty i inspiracje od p. Gessler


Powrót do tego bloga to jak odezwanie się do jednego z najlepszych przyjaciół, którego się w swoisty sposób kocha a potem traci się kontakt. Im więcej czasu mija tym bardzie niezręczna sytuacja powstaje.


Odkąd vegeświat powstał wiele się w moim życiu zmieniło, moje m2 dzielimy w dwie osoby znanego już z bloga psa ale też czarnego kota, w boksie 15 km dalej stoi moje rude szczęście. W tygodniu nie studiuję a pracuję a co drugi weekend uczę się na psychologa klinicznego.

Jednak gotowanie jest mi zbyt bliskie aby to zostawić, zbyt kocham fotografowanie czegoś z 6 stopni i odrywanie Go od jedzenia gdy jest głodny. Nadal nie nauczyłam się gotować według przepisów. Mentalny plik przepisów rośnie a to na vegeświecie je zapisywałam.

Nie będę obiecywać regularnych wpisów, bo niktóre tygodnie uciekają mi zbyt szybko, ale mam nadzieję, że gdy tu zajrzycie nabierzecie ochoty na bycie vege.


A teraz koniec wypocin, jak już napisałam nie mam już samej siebie do wykarmienia, a Jego marzeniem od dawna były kotlety z jajek takie jak te z czasów przedszkola. W poczekalni natknęłam się na przepis znanej Pani Gessler który dziś wykorzystałam.. z drobnymi zmianami.

Na 4 porcje

6 jajek ugotowanych na twardo
1 pęczek pietruszki
1 pęczek koperku
2 surowe jajka
1 szklanka bułki tartej

Jajka ugotowane na twardo drobno posiekać, drobno posiekać także pietruszkę i koperek, dodać do składników bułkę tartą i wymieszać z surowymi jajkami. Uformować z masy kotleciki.
Smażyć na oleju aż nabiorą złotego koloru.

Smacznego :)