wtorek, 25 listopada 2014

Kolejne .... ech powiedzmy 18 urodziny :)

Ponieważ już i w pracy słyszę, że blog zaniedbany to wpadam tu z tortem. Tort jak to tort dla mojej rodziny musiał zawierać mascarpone. Przepis jak zwykle znalazłam na Kwestii Smaku. Jak zwykle też pożyczyłam piekarnik i przy okazji kuchnię babci, bo sama nadal mam tylko stary piecyk gazowy, który wszystko przypala. A poza tym pożyczanie kuchni babci idzie z pomocą babci na "zlewaku" w gratisie ;) I sprzętem kuchennym ma się rozumieć, a ja swój mikser za to, załatwiłam kilka tygodni temu. A, że ubijanie białek nie jest takie super łatwe manualnie to się cieszyłam, że mikser mogę pożyczyć. Przychodzą mi aktualnie do głowy same plusy gotowania u babci ;)

Sam przepis się sprawdził wspaniale, następnym razem pewno zamiast sypać jedynie kakao między warstwami to dodam do tego kawę aby ciasto było bardziej wyraziste. Za to biszkopt z tego przepisu jest genialny i zapewne użyję go do innych ciast.





Składniki jakie wykorzystałam to (przepis oryginalny znajdziecie oczywiście na Kwestii Smaku wraz z pięknymi zdjęciami):

Biszkopt:
6 jajek w temp. pokojowej
1 szklankę cukru ( ja używałam białego)
1 szklankę mąki
4 łyżki mąki ziemniaczanej

Do nasączenia biszkoptu:
1/3 szklanki mocnej kawy
1/3 szklanki amaretto

Masa mascarpone:
750 g mascarpone
6 łyżek cukru
6 żółtek

Do dekoracji:
kakao
biszkopty
dżem - u mnie porzeczkowy

1. Najpierw biszkopt. Należy najpierw ubić białka, ja ubijałam dosyć długo bo mam (  a raczej babcia) starszy mikser, po ubiciu piany tak "w miarę" zaczęłam dodawać po trochę cukru. Po ubiciu na "w miarę sztywno" białek z cukrem powoli dodałam po jednym żółtku, cały czas ubijając. Na koniec dodałam mąki i pomiksowałam jeszcze 2-3 minuty. Wszystko wylałam do wysmarowanej (przez babcię :)) formy i wstawiłam na ok 20-25 min do piekarnika ustawionego na 170 stopni.

2. Po wyjęciu biszkoptu odłożyłam go aby się schłodził po czym podzieliłam go na 3 części.

3. W tym momencie zrobiłam też krem. Żółtka ubiłam z cukrem nad parą - ubijałam przez kilka minut chyba z 9. Następnie połączyłam lekko ubite mascarpone z masą z żółtek.

4.  I to jest czas "montażu" ciasta. Najpierw pierwszą część nasączyłam mieszanką kawy i likieru. Potem posypałam przez sitko kakao, na tak "oprószony" biszkopt posmarowałam warstwę kremu, położyłam kolejny biszkopt i powtórzyłam zabawę.

Ostatnią warstwę bardziej wyrównałam i jeszcze raz posypałam kakao. Następnie zabrałam się do mocowania biszkoptów na dżem. Każdy biszkopt smarowałam cienką warstwą a potem sam już trzymał się ciasta. Aby uzyskać efekt końcowy wszystko przewiązałam wstążeczką i gotowe. :)


Brak komentarzy: